Relacja z tegorocznej imprezy
Pola Chwały - Otwarte Spotkania Wargamingowe - za nami. Czym stały się Pola Chwały...?
Planowane początkowo jako kontynuacja konwencji warszawskiego Grenadiera, stały się pierwszą ogólnopolską imprezą poświęconą historii, która jest przeżywana jako pasja i ... jako zabawa jednocześnie. Element konwentu wargamingowego był oczywiście dominujący - nazwa zobowiązuje - niemniej obok występowało mnóstwo innych form ciekawego spotkania z historią. Wiele działo się równocześnie: wykłady, prezentacje multimedialne, pokazy, turnieje, wystawa modelarska, nauka podstaw modelarstwa, gry planszowe i komputerowe, możliwość przebrania się w stroje historyczne, postrzelania z kuszy, łuku, muszkietu, wreszcie pokazy grup rekonstrukcyjnych i komercyjna oferta sklepów modelarskich - każdy mógł znaleźć dla siebie coś interesującego. Dodatkowo atmosfera spotkania, otwartości i wzajemnej życzliwości, ciepło ostatnich jesiennych dni- wszystko razem złożyło się na sukces, bo tak ostatecznie możemy już określić efekt końcowy.
Tytułowy wargaming w trakcie spotkania został potraktowany bardzo szeroko. Niemal wszystkie aktywne środowiska osób zajmujących się wargamingiem w Polsce były reprezentowane, z żalem musieliśmy przyjąć w ostatniej chwili wiadomość o rozmaitych wypadkach losowych, które zatrzymały niektórych. Klimat spotkania tworzyło już samo miejsce, nieodparcie kojarzące się z historią. Obszerne piwnice zamkowe- ich architektura, przestrzeń i rozproszone światło wprowadzały bardzo sympatyczny nastrój, sprzyjający rozmowom i spokojnemu oglądaniu poszczególnych pokazów.
Kolejno zatem w największej z piwnic- Gotyckiej- na ponad 140m2 odbywały się walki w systemie DBA (5 stanowisk) oraz pojedynki powietrzne samolotów z I wojny światowej w systemie Red Baron. Jarek Kocznur (tu duże ukłony za wkład pracy) dwoił się i troił, usiłując uczyć przepisów DBA i jednocześnie prowadzić starcia. Chętni napływali w takiej liczbie, że chwilami tworzyły się kolejki oczekujących na możliwość zagrania. Wspaniała robota w promocji wargamingu, udało mu się zainteresować i zaprosić do wspólnej gry mnóstwo ludzi, którzy gry wojenne widzieli po raz pierwszy.
Obok niego swoje stanowiska miała młodzież pod kierunkiem Tomasza Kowalczyka (pracownie Grot i Strateg z Warszawy), najliczniejsza i najbardziej widoczna grupa z przybyłych. Ubrani w czarne koszulki z logo warszawskiego Grenadiera, byli łatwo rozpoznawalni. W sobotę prowadzili pokazy i turniej w systemie Red Baron, a w niedzielę w systemie Zmierzch Żagla. Wypieki na ich twarzach wskazywały, że zarówno piloci myśliwców pierwszowojennych jak i kapitanowie żaglowców traktowali starcia śmiertelnie poważnie. Emocje były ogromne - były to największe turnieje imprezy, po kilkunastu uczestników w każdym, a dzięki uprzejmości naszych sponsorów wszyscy na zakończenie otrzymali nagrody modelarskie i książkowe. W niedzielę prowadzili też dalej pokazy gry w systemie DBA, tym razem większymi figurami, włączając kolejnych chętnych do grania.
W piwnicy tej można było jeszcze obejrzeć wystawę prac młodzieży z Gimnazjum w Lutyni, związanej z projektem edukacyjnym "Multimedia pomostem łączącym przeszłość z przyszłością - Bitwa pod Lutynią"- przygotowań obchodów 250- tej rocznicy bitwy pod Lutynią. Były plansze ze zdjęciami z przygotowań wielkiej dioramy bitwy, obrazy, witraże, sam prezentujący Piotr Stefański wraz ze swoja grupą długo i cierpliwie odpowiadali na wszystkie pytania. Tłumnie odwiedzane było też stoisko Padrebooks (sklep modelarski)- wielu odwiedzających po przejściu wszystkich piwnic tu właśnie kończyło zakupami swoje zwiedzanie.
W kolejnej sali można było obejrzeć ofertę Oddziału Ósmego i poznać system Polemos Great. Oddział Ósmy zachwycił precyzją swoich wyrobów- modele w skali 1: 600 bardzo nam zaimponowały. Istotna była także sama możliwość bezpośredniego spotkania z prezentującymi i producentami jednocześnie - w przyszłym roku spodziewamy się pokazów systemów używanych w Łodzi. Prezentującym Polemos Great był Nick Dorell (autor systemu) z Petrem Starostą z Prague Historical Wargames Group. Ich składana z sześciokątów diorama i piękne 10mm figurki z początku XVIII wieku (wojna północna) były najchętniej fotografowaną częścią imprezy, z kolei oni sami mieli mało czasu na granie, bo ciągle ktoś chciał z nimi rozmawiać...
Sąsiednia sala należała w całości do Wargamera. Bywalcy wielu pokazów w całej Polsce, niestrudzeni propagatorzy wargamingu (i własnej firmy;-), mistrzowie profesjonalnej prezentacji- starali się zaprezentować jak najwięcej swoich systemów - pokazywali Mein Panzer, Blitzkrieg Commander, Warmaster Ancients i Modern Micro Armour. Duże brawa szczególnie za niedzielny pokaz Blitzkrieg Commandera w największej sali zamku, Sali Akustycznej- w dwie osoby udało im się poprowadzić naprawdę dużą bitwę (teren ok. 1,8m x 6 m, po kilku nowych graczy na stronę).
Dalej rozgrywane były: GI Commander i Operation World War 2. Dwa systemy przeznaczone do II Wojny Światowej, pierwszy z wykorzystaniem modeli w skali 1:285, drugi- 1:72. Grupa Przemka Sobusika (OWW2) była bardzo rzeczowa- przyjechali i rozstawili się pierwsi, od razu zabrali się do grania, a byli tak zajęci grą, że nie wiem, czy im samym udało się zobaczyć cokolwiek z imprezy poza własnym stołem. GI Commander był prezentowany przez Huberta Kłaka, po zakończeniu wygłaszanych przez niego wykładów- stąd trzeba było trochę poczekać na pokaz. Niemniej sam pokaz- jak zwykle pełen profesjonalizm...
W ostatniej sali grano w dwa systemy przy pomocy figur 28mm. Tak duże figury są niezwykle atrakcyjne w odbiorze i pozwalają na wierne modelarskie odwzorowanie postaci, stąd oba stanowiska cieszyły się dużym zainteresowaniem fotografujących. System "Constantinopole to Vienna" jest przeznaczony dla starć z XVII wieku: w sobotę prowadzono starcie polsko-szwedzkie w realiach wojny 1626-1629 r., a w niedzielę jedynie wystawiono tabor kozacki wsparty przez Tatarów - nie dane było zmierzyć się jednak z nimi armii polskiej, bo prezentujący poszli na wykład i zwyczajnie zabrakło im czasu ;-). Z kolei na ostatnim stole prowadzono walki między Austriakami i Francuzami w Fast Play Rules for Napoleonic and Crimean Wargames - tu prowadzący działali bardzo efektywnie, tłumacząc zasady gry i przeprowadzając kilka starć w ciągu dwóch dni- kosztem jednak własnego czasu - oni także nie zobaczyli niczego poza swoim stołem...
Dioramy były wystawione w piwnicach pomiędzy stanowiskami grających w różne systemy wargamingowe. Pokazano pole bitwy z okresu Wielkiej Wojny Północnej (Prague Historical Wargames Group), zamach na Kutcherę (Strateg), Soplicowo (kółko modelarskie Marcina Kubickiego z Krakowa) i fragment bitwy pod Lutynią z 1757 r.( praca uczniów ze szkoły w Lutyni- Piotr Stefański) W tym ostatnim przypadku trzeba było zadowolić się zdjęciami, a nie samą dioramą, której autorzy technicznie nie byli w stanie przywieźć do Niepołomic. Niemniej imponował wkład pracy włożonej w wykonanie dioramy przez osoby, dla których był to pierwszy kontakt z modelarstwem historycznym. Duże wrażenie zrobiła, wystawiona w sobotę przez grupę praską, bitwa z początku XVIII wieku. Ustawione na plastycznych heksach masy figurek 10-milimetrowych wyglądały jak żywe zastępy wojska, nic więc dziwnego, że od tego miejsca zaczęła swój program telewizja TVP3. Swoją drogą kamerzysta miał duży problem z wyraźnym uchwyceniem tych małych przecież figurek ?.
Diorama "Zamach na Kutscherę" zaskakiwała fotograficzną wręcz dokładnością każdego szczegółu, a w niedzielę Tomasz Kowalczyk w pasjonujący sposób opisał przebieg wydarzeń, posiłkując się dioramą i bardzo ciekawą prezentacją multimedialną. W niedzielę także Soplicowo można było oglądać dodatkowo z ustnym komentarzem uczniów.
W sali łowiectwa na I piętrze Zamku zebrali się modelarze. Z przyczyn niezależnych (zawody w Bardejowie na Słowacji) ich wystawa była dość skromna, szczególnie w sobotę, niemniej na niedzielę przygotowali więcej rzeczy do pokazania i dodatkowe atrakcje. Była zatem prezentacja multimedialna o technikach modelarskich (Mateusz Drożdż), a dodatkowo prowadzona była nauka podstaw modelarstwa z minikonkursem wykonanych w trakcie nauki modeli. Dużo ciepłych słów dla prowadzącego naukę Kuby Góreckiego, którego umiejętność nawiązywania kontaktów, cierpliwość i życzliwość dla uczących się była dla nich dużym wsparciem i dodawała odwagi w tych pierwszych krokach. Także podziękowania dla sponsorów, dzięki którym wszyscy biorący udział w konkursie poza wykonanym przez siebie modelem otrzymali drugi- jako nagrodę za włożoną pracę i zadanie na przyszłość.
Całkiem licznie dopisały osoby grające w gry planszowe- przeznaczona dla nich sala Freskowa była chwilami pełna. Miejsce w rogu zamku było jednak dość ukryte i można było je przeoczyć. Grano na pewno w "Waterloo" firmy Dragon i system autorski "Orzeł morski", gdzie Japończycy starli się z flotą aliancką, zaciekłe były także starcia w Ardenach, które przeciągnęły się do nocy. Ta sala jako jedyna otwarta była przez noc, z czego wielu graczy skorzystało walcząc do świtu. Nic dziwnego, że po tak zaciekłych nocnych starciach w niedzielę rano chętnych do grania już właściwie nie było...
Zgodnie z planem odbyły się zaplanowane wykłady: Historia wargamingu (Hubert Kłak- jak zwykle perfekcyjny profesjonalizm); Historia jako pasja (Wojciech Krawczuk- ten wykład niestety tylko w sobotę), Polska wojskowość XVII (Radosław Sikora- wykładowca w kontuszu i przy szabli). Wykładowcy bardzo rzetelnie potraktowali swoje zadanie, a zainteresowanie publiczności mile zaskoczyło samych organizatorów. Niemniej, z powodu przeciągającej się dyskusji (ponad 2 godziny) po niedzielnym wykładzie Radka Sikory, do skutku nie doszło ostatecznie starcie polsko- kozackie...
Prezentacje multimedialne poza wymienionymi wcześniej pokazywali ponadto Krzysztof Grzybek (Niepołomice na zdjęciach współczesnych i z ubiegłego wieku- bardzo ciekawy pomysł- próba uchwycenia tych samych ujęć jak na starych zdjęciach współcześnie); Piotr Stefański- opowiadając o projekcie edukacyjnym "Multimedia pomostem łączącym przeszłość z przyszłością - Bitwa pod Lutynią"; Hubert Kłak- prezentacja "Co to jest wargaming"- pokazywana stale w trakcie imprezy w jednej z piwnic, pomyślana jako krótkie wprowadzenie dla tych, dla których wargaming był zupełną nowością.
W sali kominkowej najnowsze gry komputerowe związane z historią prezentowała Valkiria. Firma prowadziła także pokaz Szlacheckiej Gry Fabularnej "Dzikie Pola"- co w scenerii krużganków renesansowego zamku i przy prowadzącym przebranym w kontusz miało szczególny smak.
Obecność grup rekonstrukcyjnych- stroje, mundury, hałas wystrzałów słyszalny w okolicy- szczególnie przysłużyła się promocji bezpośredniej imprezy. Stanowili barwną, różnorodną gromadę z różnych okresów historycznych. Rycerze kilkakrotnie pojedynkowali się przed Zamkiem, w parku między Ratuszem a Zamkiem polskie podziemie z okresu okupacji hitlerowskiej przeprowadziło udany zamach na oficera niemieckiego, najbardziej spektakularne było natomiast starcie piechoty i szturm na zamek w realiach okresu napoleońskiego. Barwne stroje napoleońskie, armata, huk i sporo dymu na rynku przyciągnęły wielu widzów, którzy w ślad za walczącymi żołnierzami, wycofującymi się na zamek, weszli na dziedziniec i potem oglądali w piwnicach zamkowych rozgrywki i pokazy.
Strzelanie do tarczy z łuku i kuszy, kuchnia staropolska w rogu dziedzińca serwowana (w pięknych strojach) przez zespół Ochotniczego Hufca Pracy z Niepołomic, przedstawienie teatralne uczniów z Lutyni na dziedzińcu, wreszcie oferta komercyjna: broń pierwotna Andrzeja Mielcarka (toporki, łuki, strzały), tradycyjne wyroby bednarskie Stanisława Dudy, stare mapy, sklepy modelarskie z modelami, farbami i narzędziami modelarskimi - to tylko kilka dodatkowych atrakcji.
Pewnym problemem mógł być nieliniowy układ imprezy- wchodząc na Zamek trzeba było wybrać, co chce się obejrzeć, ponieważ równocześnie dziejące się elementy nie pozwalały na zobaczenie wszystkiego. Bogactwo treści wydaje się być tu jednak raczej zaletą, niż wadą.
Jeśli ktokolwiek został opuszczony w relacji - prosimy o wybaczenie. Impreza była wielkim przedsięwzięciem i trudno byłoby zawrzeć wszystko to, co się działo na zamku w jej trakcie. Samych uczestników było grubo ponad setka, a dalszych kilkaset osób przewinęło się zarówno w sobotę, jak i niedzielę, oglądając zastawione stoły. Warto podkreślić, że nie najgorzej wypadła logistyka - płynny przebieg imprezy, noclegi czy posiłki w pobliskiej restauracji. W sobotę wieczorem wszystkich uczestników imprezy zaproszono na bezpłatnego grilla, gdzie poza objadaniem się kiełbaskami i szaszłykami kontynuowano wzajemne zacieśnianie kontaktów, zakończone ostatecznie późno w nocy w okolicznych restauracjach...
Najważniejszy dla nas był wymiar spotkania i wzajemnego poznawania się, próba szerszego zaprezentowania naszego dosyć rozproszonego środowiska. Poza licznymi relacjami prasowymi i na naszych różnych forach internetowych czekamy też na film z imprezy kręcony przez TVP3 - ma to być reportaż z serii "To jest temat". Mamy nadzieję, że już po zakończeniu Spotkań będzie on dalej sprzyjał popularyzacji wargamingu historycznego - co było głównym celem imprezy.
I jeszcze jedno- znamy już termin kolejnego spotkania. Zapraszamy na drugą edycję Pól Chwały 22.-23.września 2007.
Robert Kowalski i Marcin Gawęda
Inne relacje z imprezy:
http://www.operationoverlord.fora.pl/viewtopic.php?t=128
http://www.strategieistratedzy.za.pl/Konwenty_Galerie-Pola_Chwaly.html
http://www.niepolomice.com/pl/photogallery.php?album_id=123
http://foto.onet.pl/0,8707637,user.html
|